Artykuł pochodzi z portalu kursola.pl


Lider w polskim piekle

• Jakie czynniki kulturowe decydują o kształtowaniu się stereotypowego obrazu lidera i jakie wiążą się z tym społeczne oczekiwania? • Na ile kreatorzy wizerunku uzależnieni są od stereotypu i jakie są szanse na wypromowanie nowego modelu? • Czy różnorodność w przywództwie jest uwarunkowana kulturowo?

Lider w Polskim piekle Problematyka  przywództwa wiąże się z emocjami, wartościami, z  ocenami  wyrażanymi zarówno w obiegowych sądach, jak i opiniach specjalistów. Myślenie potoczne oddaje stereotypowy obraz  lidera, jaki utrwalił się w oczach współpracowników na podstawie ich doświadczeń, choć  część sądów jest niewątpliwie formułowana na podstawie  oczekiwań.   Natomiast wizerunek przywódcy przedstawiany przez specjalistów od zarządzania jest   wizerunkiem życzeniowym, jeszcze nie utrwalonym w powszechnej świadomości, a wykreowanym na podstawie badań i analiz, jak też  założonych perspektyw rozwoju[1].   Choć mamy tu do czynienia z  odrębnymi wizerunkami, z których jeden ma już rację bytu,  a drugi   dopiero się konstytuuje, jednakże  ze względu na  tempo zmian we współczesnym świecie, oba obrazy  uznać należy za żywe i funkcjonujące. Nowy obraz kreowany i upowszechniany jest na tyle    intensywnie, że szybko przenika do świadomości społecznej bądź  to  uzupełniając bądź wypierając pewne elementy dotychczasowego stereotypu. Jesteśmy więc świadkami  powstawania nowego wzorca. Można więc oczekiwać, że procesowi temu towarzyszyć  będą silne emocje, które  wyzwalają się zawsze w sytuacji dyskursu, gdy ścierają się różne koncepcje, a  w grę wchodzą konkurujące ze sobą wartości.   Społeczna lub środowiskowa dyskusja  w polskiej rzeczywistości zawsze wiąże się z temperaturą wypowiedzi,  co jest wyrazem zaangażowania uczestników, dlatego gorące debaty, gorące dyskusje, gorące tematy  mają w kulturze polskiej zdecydowanie pozytywne konotacje. W wyniku sporu dochodzi zwykle do krystalizacji stanowisk, co jest niewątpliwym atrybutem konstruktywnych, choć zwykle  ostrych starć słownych. Jednakże obok wzorców konstruktywnych, choć gorących, debat  niechlubnie zapisały się w naszej  tradycji zapiekłe swary i kłótnie słowne, w formie niekończących się polemik skoncentrowanych  na forsowaniu   własnych poglądów, bez najmniejszej chęci poznania argumentacji przeciwnika. Nazwano je obrazowo polskim piekłem i termin ten służy nadal do wzajemnego obwiniania się za brak porozumienia we wszelkich okolicznościach i na  różnych płaszczyznach.  Samo  zjawisko tradycją sięga  wolnych elekcji, podczas których  wybierano monarchę. Chodziło o władzę najwyższą, więc spory były wyjątkowo zajadłe, a praktyki zrywania sejmu, by nie dopuścić do koronowania elekta z obcego obozu,  przyniosły opłakane skutki dla państwa.  Zapewne w nawiązaniu do tych okoliczności  polskie piekło funkcjonuje również w kontekście     zaciekłych  rywalizacji , walki o przywództwo, gdy nad rozsądkiem  i dobrem nadrzędnym biorą górę   rozbuchane emocje i nienasycone ambicje, w wyniku czego wybór lidera okazuje się niemożliwy.  Zbliżonym kontekstem są też sytuacje, w których grupa  uniemożliwia    jednostce na wybicie się ponad przeciętność. Na stereotyp polskiego piekła składają się więc rozpalone emocje, niezaspokojone ambicje i pat sytuacyjny, zwłaszcza w kontekście wyboru przywódcy. Nasuwają  się więc następujące pytania: 1.   Czy  lider z wyboru  w kulturze polskiej  ma w ogóle rację bytu ? 2.  Czy  koncept polskiego piekła ma wystarczające podłoże kulturowe, aby zgodnie ze stereotypem przyjąć założenie, że polskie charaktery nie tolerują jednostek wybitnych? 3. Czy istnieją inne przesłanki językowe i kulturowe, które odzwierciedliłyby taki stan rzeczy? Otóż brak społecznej akceptacji dla  lidera, wiązałby się z pejoratywnymi asocjacjami zarówno w odniesieniu to samej nazwy jak i  jej  synonimów. Tymczasem brak jest utrwalonych kontekstów, bądź  zleksykalizowanych wyrażeń, które wskazywałby na negatywne konotacje wyrazów  przywódca, lider, wódz.  Natomiast bogato poświadczone są  pejoratywne wyrażenia określające  nieetyczne dążenia do zajmowania stanowisk, czy też równie nieetyczne ich nadużywanie.  Mówimy o wyścigu szczurów, karierowiczostwie, dorwaniu się do koryta, uporczywym trzymaniu się stołka. Podobnie sam termin polskie piekło, jak i koncepcja zazdrosnych współziomków nacechowane są negatywnie, piętnując tym samym  jedną z najbardziej destrukcyjnych  emocji, jaką  jest zawiść. Kultura polska wykształciła cały szereg konwencjonalnych zachowań językowych, chroniących przed wzbudzaniem uczucia zawiści. Chwalenie się, podkreślanie własnych zasług,  czy nawet mówienie o swoich sukcesach nie mieszą się w konwencji, wykraczają poza przyjęte normy. Zasadą strategii komunikacyjnej jest tu dbałość o dobre samopoczucie interlokutora i niedopuszczenie do pojawienia się u niego niebezpiecznego  uczucia zawiści.  Stąd na komplement, (To jest rewelacyjny projekt! Nobel w kieszeni! odpowiadamy zwykle zaprzeczeniem - ależ gdzie tam rewelacyjny, nic nadzwyczajnego. Każdy głupi o tym wie, tylko pozbierałem to wszystko do kupy, na  pytanie „Co słychać mamy gotową odpowiedź „stara bieda” . Podobną funkcję pełni również rytualne narzekanie  w rożnych okolicznościach, czy też konwencjonalne umniejszanie  własnych dokonań .  Wartością  jest natomiast skromność przeciwstawiana pyszałkowatości, nadęciu, napawaniu się własną wielkością , której naczelnym zadaniem jest nie dopuścić  do wzbudzenia zawiści.    Wynika stąd, że kultura polska wykazuje szczególną wrażliwość wobec emocji z piekła rodem, jaką jest zawiść, obwarowując się  szeregiem obronnych zachowań przed jej zgubnym  działaniem.  Jest to jedna z najsilniej zarysowanych kulturowych antywartości, której podświadomie przypisuje się magiczną moc sprawczą, równą z pechem, stale czyhającym złem, które objawia się, w momencie, gdy zostanie przywołane słowem  lub spowoduje niepowodzenie, gdy usłyszy o sukcesie.   Powszechne  używane  zakazy nie wywołuj wilka z lasu, licho nie śpi,  nie mów, żeby nie zapeszyć czy rytualne zachowania typu odpukiwania w niemalowane drewno, zastąpione obecnie werbalnym „odpukać”, wypluć to słowo, odszczekać , mają chronić przed konsekwencjami  prowokowania losu.  W obu wypadkach zbliżamy się więc do strefy objętej tabu kulturowym, co niewątpliwie miało poważny wpływ na  profilowanie stereotypu  przywódcy, opartego na dominującej wartości, jaką jest skromność. Pozostałe cechy zarejestrowane w języku, jakich w powszechnej opinii wymaga się od przywódcy, mieszczą się  w kodeksie etycznych zachowań,  suponowanych przez takie wyrażenia jak : być na świeczniku , świecić przykładem,  a także przez   samo znaczenie przewodzić, czyli zajmować frontową pozycję w sytuacjach trudnych, co zakłada odwagę i odpowiedzialność. Eufemistyczny charakter nazwy przywódca powoduje, że prawe nie ma ona synonimów (wódz jest  derywatem, lider zapożyczeniem), jak też brak typowych dla języka wyrażeń porównawczych, które wskazywałyby na inne cechy stereotypu. Pozostaje wiec pytane, czy osoba o tak starannie ukrytych właściwościach, wzbudza emocje i jakiego typu, jakim sądom jest poddawana i jakie są główne kryteria ocen. Wychodząc od  struktury nazwy opartej na czasowniku  przewodzić (komu)  , wieść (kogo? –dokąd?),  musimy przyjąć, że istnieją  osoby gotowe podążać za przywódcą,  jak też, że istnieje cel, do którego wspólnie zmierzają. Językowe wyrażenia określające sposób w jaki  zostaje się wodzem, wskazują, że musi być  on wybierany: okrzyknąć kogoś wodzem, wyłonić przywódcę, wybrać przywódcę/wodza. Wybór przywódcy, jak też dobrowolne podążanie  do wspólnego celu,  zakładają zaufanie i szacunek, podziw  jakimi  grupa obdarza wybrańca.  Stosunek do przywódcy wyrażają takie połączenia wyrazowe jak: ufać przywódcy, podziwiać, szanować przywódcę. Skoro tytuł przywódcy jest honorowym wyróżnieniem, wyrazem uznania grupy dla wybitnej jednostki,  wiążą się z tym konkretne emocjonalne i racjonalne oczekiwania  wobec kandydata, ostre kryteria eliminacji.  Wybrany musi  więc sobie na takie wyróżnienie zapracować, a jego zasługi oceniane są  z punktu widzenia przydatności dla grupy, a więc jego służebnej wobec nich roli. Współczesny koncept lidera- służącego jest a priori zawarty w przypisywanej mu funkcji . Kolejnym kryterium jest cel, w jakim został powołany, a więc  realizacja grupowego  zamierzenia, inaczej mówiąc  sposób, w jaki grupa spodziewa się osiągnąć sukces dzięki wybitnym zdolnościom przypisywanym liderowi. Wzajemne relacje między liderem a grupą określane w języku   opozycją  przywódca : podwładni   realizowane są w zależności od społecznie  akceptowanego sposobu, w jaki grupa chce mu się   podporządkować, jak też kulturowych tradycji sprawowania władzy. Służebna funkcja wobec grupy  w sposób naturalny  zakłada partnerskie stosunki, nie mniej znane praktyki sprawowania przywództwa wskazują na różne realizacje od  wzorca patriarchalnego na  autokratycznym skończywszy. Wzorce sprawowania  przywództwa rodzą się w społecznym dyskursie. Tak więc usankcjonowane stereotypy poddawane są rewizji i  krytyce, w zależności od  promowanego w danym momencie modelu zarządzania  z jednej strony,  a zmieniającymi się oczekiwaniami pracowników ze strony przeciwnej, gdy mówimy o przywództwie w biznesie.  Najnowsze wyniki badań ankietowych, opublikowane na platformie LinkedIn  pt. ‘Kto jest dla Ciebie prawdziwym przywódcą?”[2] wśród  przedstawicieli  środowisk biznesowych: menedżerów i pracowników niższego szczebla, konsultantów, trenerów, coachów  wyłoniły zarówno konkretne postacie, którym przyznano tytuł  prawdziwego lidera, jak też cechy, które – zdaniem respondentów – powinien posiadać lub posiada konkretny przywódca.  Ze względu na to, ze  ankieta nie narzucała  zasad definiowania,  odpowiedzi były bardo urozmaicone  i reprezentujące różne punkty widzenia, co w rezultacie dało dość szerokie spektrum  oczekiwań i  ocen dokonywanych według niejednolitych kryteriów .  Oceny emocjonalne wiązały się głównie z oczekiwaniami i odnosiły się do wartości takich jak  entuzjazm, empatia,  altruizm, wiara, społeczna odpowiedzialność. Najczęściej wysoko oceniano takie cechy jak odwaga, gotowość podjęcia ryzyka i wzięcia odpowiedzialności za ewentualne fiasko, determinacja w dążeniu do celu, głębokie zaangażowanie, zaufanie w stosunku do pracowników, wiara w ich możliwości i w powodzenie przedsięwzięcia.  Pojawiały się też czysto ludzkie kryteria takie jak gotowość niesienia pomocy, umiejętność słuchania, szacunek dla współpracowników, skromność, a także zadowolenie, czy wręcz szczęście  pracowników, poczucie bezpieczeństwa i własnej wartości. Rzadziej odnoszono się do ogólnych wartości, takich jak altruizm, mądrość, równość, wiedza, służba społeczeństwu, choć i te cechy zostały kilkakrotnie wymienione.   . Do zwycięzców zaliczyli się tacy przedsiębiorcy i menedżerowie jak  Bill Gates i Louis Gerstner z IBM , Richard Branson - lider England's Virgin Groups, Ratan Tata z TATA, Eric Schmidt  z Google i inn. Jest rzeczą charakterystyczną, że w większości  wypadków tytuł lidera przypisywano osobom spoza swojego kraju,  a przynajmniej spoza swojej firmy. Wyniki ankiet odzwierciedlają  stan faktyczny, czyli   utrwalony w umysłach pracowników stereotyp  lidera, który nie we wszystkich punktach pokrywać się będzie z modelem lansowanym przez kreatorów wizerunku, konsultantów, trenerów, jak też ośrodki badawcze.  Współczesny obraz  przywódcy właśnie się kształtuje, oscylując między  koncepcją środowisk pracowniczych a zarządzających.    Funkcję mediatora pełnią  badacze z ośrodków uniwersyteckich,  których koncepcje łączą potrzeby i  oczekiwania   społeczne  z twardymi wymogami skutecznego zarządzania.  Choć zaproponowane wzorce nie zostały jeszcze wcielone w życie, mają one poważny wpływ na kształtowanie się nowego stereotypu lidera.  Przyjęcie i akceptacja proponowanego wzorca uzależnione będzie z jednej strony od    siły przekazu, z drugiej zaś od dopasowania nowego wzorca do świadomości odbiorców, zarówno kandydatów na liderów, jak też ich wyborców. Ze względu na  to, ze większość korporacji uznanych  za liderów   są organizacjami międzynarodowymi, funkcjonującymi  w   różnych kulturach i zarządzanych przez menedżerów o różnej proweniencji, współcześnie promowany  wizerunek  lidera musi mieć      charakter uniwersalny, oparty na prymarnych wartościach społecznych, który sprawdzi się w każdych warunkach  Warunki te spełnia niewątpliwie wyidealizowany wzorzec lidera- służącego (L_S)   zaproponowany przez R. Greenleafa[3]. Koncepcja przywództwa  oparta jest na postawie altruistycznej,  głęboko zaangażowanej w  szerzeniu  dobra, bezwarunkowej akceptacji innych,  całkowitemu oddaniu się potrzebom współpracowników i społeczności wśród której pracują.  Naczelnym zadaniem L_S  jest uczynienie ze swych podwładnych ludzi świadomych, niezależnych, którzy sami przejmą służebną rolę jako naczelną zasadę działania.  Greenfield wymienia az 24 cechy, jakie posiadać  winien  kandydat na lidera. Wzorzec niewątpliwie szlachetny i godzien naśladowania, jednakże możliwy do zastosowania w warunkach stabilnych, gdy  L-S może skoncentrować się na zaspakajaniu potrzeb swoich pracowników i  lokalnej społeczności poprzez odpowiednie prowadzenie firmy. Natomiast funkcjonowanie we zmieniających się warunkach zewnętrznych wymaga zdolności adaptacyjnych, stąd zrodziła się koncepcja  przywództwa transformacyjnego, oparta na transformacyjnej edukacji. Idea przywództwa transformacyjnego wiąże się  w wielu aspektach bezpośrednio z koncepcją L_S, ale podstawowa różnica polega na tym, że naczelnym zadaniem lidera z nowego wzorca jest nieustanne uczenie się,  gotowość przyjęcia nowych koncepcji, wiedzy, weryfikacja  dotychczasowego doświadczenia i  adaptacji do zmieniających się warunków [4] Zarówno model lidera-służącego, jak i przywództwa transformacyjnego są koncepcjami akademickimi, nie mniej opracowane zostały w odpowiedzi na potrzebę czasów i stanowią nową propozycję i wyzwanie wobec dotychczasowych    wzorców.     Ostateczny kształt współczesnego przywódcy zrodzi się w efekcie społecznego dyskursu, w zderzeniu z rzeczywistością , co będzie testem dla   zaproponowanych rozwiązań. Szybko zmieniająca się rzeczywistość   wymusi akceptację wzorca  przywództwa transformacyjnego, choć nie koniecznie będzie on odpowiadał swemu wyidealizowanemu wzorcowi, opartemu na zasadach etycznych, odpowiadających najwyższym standardom. Jednym z objawów funkcjonowania edukacji transformacyjnej jest  coraz szerzej stosowane zarządzanie różnorodnością.  Raport Komisji Europejskiej[5] (z  lat 2001-2006)  wykazuje, ze   dopiero 25% firm europejskich  ma opracowaną politykę wobec różnorodności   i stosuje tego typu programy w codziennej praktyce, podczas gdy 52%  organizacji nie posiada jeszcze takiej polityki w ogóle,  13% dopiero co wprowadziło ją w życie, 8 %   wdrożyło, ale ma jeszcze sporo do zrobienia w tym zakresie, a 6% dopiero zaczyna budować otwieranie się na różnorodność i przeciwdziałanie dyskryminacji.    Z analizy wyników finansowych   badanych firm, które  wdrożyły zarządzanie różnorodnością,  wynika że przyniosło im to spektakularne korzyści w postaci wzrostu przychodów,  pozyskania nowych klientów, rozszerzenia  asortymentów  produkcji, zyskania opinii organizacji realizującej program zarządzania oparty na zasadzie asymilacji do lokalnych warunków, włączania lokalnej społeczności, podniesienia swego prestiżu jako firmy otwartej na różnorodność i  przeciwdziałającej dyskryminacji. Niewątpliwie  jednym z aspektów zarządzania różnorodnością  jest  problem  kulturowych odrębności, któremu sprostać musi współczesny lider. Zagadnienie różnic kulturowych nie ogranicza się li- tylko do etnicznych mniejszości, ale obejmuje całą gamę zagadnień związanych z funkcjonowaniem firm międzynarodowych w konkretnych krajach. Kultura organizacyjna firmy musi więc w swym programie uwzględnić specyfikę  kraju w którym chce się rozwijać, by móc otworzyć się na lokalny rynek i żyć  w koegzystencji   z danym społeczeństwem, zgodnie z ich obyczajowością, tradycja i kulturą.      Edukacja w zakresie  różnic kulturowych jawi się jako jedno z naczelnych zadań przywództwa zorientowanego na model transformacyjny. Trudno sobie bowiem wyobrazić lidera, który byłby obcy wśród ludzi, którym miałby przewodzić.  Biorąc pod uwagę fakt, że główną umiejętnością lidera ma być  komunikacja, bariery kulturowe i językowe mogą stanowić tu poważną przeszkodę. W sukurs zapotrzebowaniu na edukację w tym zakresie  przychodzą niewątpliwie badania z zakresu antropologii kulturowej, psychologii które pozwalają na złagodzenie efektu szoku kulturowego, jakiego doznają zagraniczni menedżerowie z jednej strony, z drugiej zaś na jaki narażają miejscową załogę. Narzucenie obcej, niezgodnej z lokalnym systemem wartości kultury organizacyjnej, może spowodować poważne frustracje, zachwiania w poczuciu własnej wartości, co niewątpliwie osłabi efektywność pracy, a także przyczynić się może do nieprzewidzianych konfliktów.  Pozycja obcego lidera w polskim piekle może okazać się nie do pozazdroszczenia.   Niewątpliwie pomocne w ograniczaniu  konfliktów są właśnie uniwersalne koncepcje przywództwa,  oparte na wysokich standardach etycznych i ogólnoludzkich wartościach. Nie mniej hierarchia wartości, jak też sposoby ich realizacji w życiu wymagają uwzględniania lokalnych norm i modeli kultury.  Stąd od lidera w międzynarodowej korporacji wymaga się szczególnie otwartości, bezwzględnej akceptacji inności, umiejętności obcowania i gotowości uczenia się nowej kultury, by  skutecznie zarządzać  zróżnicowanym zespołem. Tu zwłaszcza potrzebne będzie połączenie cech przywództwa transformacyjnego z   cechami  lidera-służącego, umiejącego nie tylko przewidzieć trudności i konflikty,  ale również je łagodzić i rozwiązywać.  Należy liczyć się z tym, ze wszelkie instrukcje dotyczące specyfiki danego kraju, w jakie wyposażani są menedżerowie,  z natury swej   muszą być stereotypowe, a więc niosą obraz  dalece uproszczony, schematyczny i  często nie przystający do wieloaspektowej rzeczywistości. Stąd postawa nieustannego weryfikowania dotychczasowych doświadczeń i wiedzy w zderzeniu z rzeczywistością jest koniecznym warunkiem pokonania etapu nieuświadomionej niekompetencji komunikacyjnej i przejścia do etapu świadomej niekompetencji, by ostatecznie w wyniku adaptacji zbliżyć się do idealnego stanu nieświadomej kompetencji, czyli przejęcia komunikacyjnych wzorców obcej kultury i automatycznego  ich stosowania.    


[1] Paul Scheele, The Leader As Servant, Transformer, and Facilitator, Nature of Leadership Essay Learning Achievement.Antioch University PhD in Leadership and Change, February 17, 2008, artykuł łaskawie udostępniony mi przez autora  
[2] Bill George, Which CEO and/or company represents authentic leadership to you and why?, więcej na temat ankety, por. http://www.wbfny.com/linkedinoffer  
[3] Greenleaf, R. K. (2002). Servant Leadership: A Journey Into The Nature of Legitimate Power And Greatness (25th Anniversary Edition). New York: Paulist Press.  
[4] Smith, B. N., Montagno, R. V., & Kuzmenko, T. N. (2004). Transformational and servant leadership: Content and contextual comparisons. Journal of Leadership & Organizational Studies, 10(4), 80. Stone, A. G., Russell, R. F., & Patterson, K. (2004). Transformational versus servent leadership: A difference in leader focus. Leadership & Organization Development Journal, 25(3/4), 349.  
[5] This project and report on The Business Case for Diversity –Good Practices in the Workplace was commissioned by the European Commission’s Directorate General for Employment, Social Affairs and Equal Opportunities under the framework of the Community Action Programme to combat discrimination (2001-2006).